„Teatr był naszym komitetem”

„Chodziło nam nie tylko o bunt, który wybiegał z kamieniami na ulicę i który da się łatwo spałować. Ale konsekwentny, podgryzający system. Jacek Kuroń mówił: „Nie palcie komitetów, zakładajcie własne”. Teatr był naszym komitetem.” – mówi Tadeusz Janiszewski Violetcie Szostak w ostatnim wydaniu Dużego Formatu.

Z przyjemnością zapraszamy do lektury tej fascynującej rozmowy: o dzieciństwie, młodości, o teatrze, o wspólnocie – osobistej, artystycznej, społecznej…

A przeciw prowincji buntowałeś się?

– Na studiach w akademiku miałem na ścianie wers z Andrzeja Bursy: „Mam w dupie małe miasteczka”. Ale ja nigdy nie miałem Rogoźna w dupie. W Rogoźnie działałem w kółkach teatralnych, harcerstwie, organizowałem akademie w liceum, grałem w piłkę ręczną – wygrywaliśmy z najlepszymi szkołami z Poznania! Małe miasto dało mi taką… potrzebę aktywności, przebijania się, samodzielności.

W domu nie było forsy, więc żeby zarobić na ubranie maturalne – a modne były buty beatlesówy, krawacik skórzany wąski – pracowałem w magazynie zbożowym. Zdarzyło się, że krew mi z nosa poszła, a mama: „Poznałeś smak pracy”. I potem na studiach od początku sam się utrzymywałem.

Słyszałam, że kiedy już byłeś w Ósemkach i miała cię w domu w Rogoźnie odwiedzić Ewa Wójciak, to pochowałeś kryształy.

– Mieliśmy w teatrze inną… estetykę. Ale to nie znaczy, że się Rogoźna wstydziłem. Jednej rzeczy z tego czasu się wstydzę. W 1965 roku nowy dyrektor liceum wyznaczył mnie, żebym potępił na wiecu list biskupów polskich do niemieckich „przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Bo dobrze recytowałem.

Potępiłeś?

– Potępiłem. Sam musiałem to ułożyć, wziąłem cytaty z „Trybuny Ludu”. Miałem 15 lat. Nie pojmowałem, co to znaczy polityka. W domu się o niej nie rozmawiało. Myślę, że doświadczenie więzienne ojca nauczyło rodziców szalonej ostrożności. Ale do dzisiaj jakimś strasznym kolcem we mnie to siedzi.

A kiedy zacząłeś pojmować, co to jest polityka?

– Rok później zawieziono nas z Rogoźna autobusami do Poznania. Mieliśmy wyrazić poparcie dla Gomułki, który przemawiał na placu Mickiewicza. Jechała młodzież, robotnicy, na rogatkach Poznania stały kolejki autobusów. Na placu tłum, pierwszy raz w życiu taki widziałem! Władza chciała odciągnąć ludzi od obchodów 1000-lecia chrztu Polski. Bo w tym samym czasie w katedrze były uroczystości z udziałem kardynała Wyszyńskiego. Ale Gomuła wtedy przegrał na całej linii. Po tej antykościelnej masówie wszyscy ci zgonieni ludzie powyrzucali szturmówki, transparenty i poszli pod katedrę, i my razem z nimi. Szła rzeka ludzi. Wzięli samochód z Wyszyńskim na ramiona, tak ludzie opowiadali. I wtedy zaczęło do mnie docierać, że coś tu się nie zgadza.”

Fot. Joanna Helander, zbiory Ośrodka KARTA.
1997, Ruda Śląska. Tadeusz Janiszewski w stroju z „Ziemi niczyjej” podczas kręcenia filmu Joanny Helander i Bo Perssona o Teatrze Ósmego Dnia

Top